Najtaniej wychodzi giełda, jeśli liczyć wyłącznie kurs. Najdrożej kantor, jeśli liczyć wyłącznie kurs. Ale kurs to jeden z czterech składników ceny, a przy kwocie do kilku tysięcy dolarów pozostałe trzy decydują o wyniku.
Trzy drogi, w skrócie
Giełda. Wprowadzasz USDT, sprzedajesz po cenie rynkowej i wypłacasz hrywnę. Kurs najlepszy z trzech. W zamian: rejestracja, weryfikacja tożsamości (KYC), prowizja za wypłatę i terminy, które nie zależą od ciebie.

P2P. Rozliczenie bezpośrednio z człowiekiem przez platformę pełniącą rolę gwaranta. Kurs bliski giełdowemu. W zamian: czas na korespondencję, ryzyko sporu i, co najważniejsze, płatność na twoją kartę od osoby prywatnej. Więcej w słowniku: wymiana P2P.
Kantor. Serwis sam jest stroną transakcji: podaje kurs, blokuje go i rozlicza się. Kurs gorszy od giełdowego o spread. W zamian: znana cena, znany termin i jeden uczestnik, z którego można coś wyegzekwować.
Liczymy na tysiącu dolarów
Weźmy 1000 USDT i policzmy nie kurs, lecz wynik końcowy. Dokładne liczby zależą od dnia, więc patrzymy na pozycje kosztów, a nie na konkretne kwoty.
Na giełdzie do kursu dochodzą: prowizja od transakcji, prowizja za wypłatę hrywny oraz różnica między ceną w arkuszu zleceń a ceną, po której realnie wykona się twój wolumen. Plus czas, od godziny do doby, jeśli weryfikacja tożsamości nie została jeszcze przeprowadzona.
W P2P kosztów prawie nie ma, ale dochodzi oczekiwanie na drugą stronę i prawdopodobieństwo, że transakcję trzeba będzie anulować i zacząć od nowa. Oraz osobna pozycja, którą rzadko się liczy: wyjaśnienie bankowi, skąd wziął się przelew od nieznajomej osoby.
W kantorze koszt jest jeden, spread, i jest znany z góry. Cała reszta mieści się w podanej liczbie.
Co decyduje naprawdę
Kwota. Przy stu dolarach różnica kursu między trzema drogami to pojedyncze hrywny, a różnica w czasie to godziny. Przy dziesięciu tysiącach obraz jest odwrotny.
Pilność. Jeśli pieniądze są potrzebne dziś, giełda z nieprzeprowadzoną weryfikacją nie wchodzi w grę w ogóle.
Źródło pochodzenia środków. Przelew od firmy bank odbiera inaczej niż strumień przelewów od osób prywatnych. Rzecz nie w legalności, lecz w tym, na ile pytań trzeba będzie odpowiedzieć.
Gotowość do zagłębienia się w temat. Giełda wymaga rozumienia arkusza zleceń, sieci i prowizji. Błąd w wyborze sieci przy wpłacie kosztuje więcej niż cały zysk na kursie.
Komu co pasuje
Regularny obrót, duże kwoty, gotowość trzymania środków na platformie: giełda.
Niewielkie kwoty, zapas czasu, gotowość na korespondencję i spory: P2P.
Jednorazowa wymiana, zrozumiały termin, niechęć do zakładania kont i tłumaczenia się bankowi: kantor.
I uczciwe zastrzeżenie: jesteśmy kantorem, więc w trzecim punkcie mamy interes. Dwa pierwsze przez to nie stają się gorsze, po prostu są o czym innym.


