Nazwa oznacza „od osoby do osoby”. Platforma nie jest tu sprzedawcą, lecz pośrednikiem: kojarzy strony i przetrzymuje kryptowalutę do momentu potwierdzenia płatności.
Co zyskuje uczestnik
Kurs bliższy rynkowemu, bo między stronami nie stoi serwis z własnym spreadem.
Co bierze na siebie
Czas: transakcja idzie w tempie żywego człowieka po drugiej stronie. Spór: jeśli płatność nie zostanie potwierdzona, sprawę rozpatruje platforma, a to zajmuje godziny albo dni. I pochodzenie środków: przelew przychodzi od osoby prywatnej, a nie od firmy, i trudniej wyjaśnić go bankowi.
Czym to się różni od kantoru
Kantor jest stroną transakcji, a nie pośrednikiem: podaje kurs, odpowiada za wykonanie i rozlicza się sam. Ceną za to jest spread; w zamian otrzymuje się przewidywalność i termin.
Główne ryzyko to nie oszustwo, lecz bank
Platforma chroni kryptowalutę depozytem, ale nie chroni twojej karty. Jeśli kontrahent zapłacił środkami o wątpliwym pochodzeniu, pytania banku trafią do ciebie, bo pieniądze wpłynęły na twój rachunek.
Stąd zasady, których trzymają się doświadczeni uczestnicy: nie przyjmować płatności od osób trzecich, nie wpisywać w tytule przelewu słów „krypto”, „USDT”, „wymiana”, nie przyjmować dziesiątek drobnych wpłat jedna po drugiej.
Kiedy P2P ma sens, a kiedy nie
Ma sens przy niewielkich kwotach i gotowości poświęcenia czasu. Nie ma sensu, gdy kwota jest duża albo termin goni: wymiana z czekaniem na odpowiedź żywego człowieka i możliwym sporem to zły sposób na zmieszczenie się w godzinie.