Monitoring finansowy: dlaczego bank pyta o przelew poniżej 400 tysięcy

400 000 UAH to próg wyłącznie dla obowiązkowego monitoringu finansowego i działa on razem z jedną z czterech przesłanek artykułu 20. Operacja podejrzana nie ma progu w ogóle: bank patrzy na profil klienta, a nie na kwotę.

Bank pyta o przelew poniżej 400 tysięcy, ponieważ 400 000 UAH to próg wyłącznie dla obowiązkowego monitoringu finansowego. I sam w sobie on nie działa: kwota musi zbiec się z jedną z czterech przesłanek artykułu 20 ustawy nr 361-IX. Operacja podejrzana nie ma progu w ogóle. Zgodnie z artykułem 21 bank patrzy nie na kwotę, lecz na zgodność operacji z profilem klienta, więc zapytanie może przyjść nawet przy pięciu tysiącach hrywien.

To dwa różne mechanizmy, które w mowie potocznej nazywa się jednym słowem. Mylenie ich to główna przyczyna zdziwienia: człowiek czytał o czterystu tysiącach, a zapytanie dostał przy trzydziestu.

Poniżej wyjaśniamy, jak zbudowana jest każda z procedur, kto w niej uczestniczy, co dzieje się po wstrzymaniu operacji krok po kroku i czym wstrzymanie różni się od blokady rachunku. Jesteśmy kantorem, a nie prawnikami: dalej idzie to, co zapisano w dokumentach, bez prognoz co do decyzji konkretnego banku.

Dlaczego bank jest zobowiązany pytać, a nie „chce”

Zapytanie o pochodzenie środków to nie inicjatywa opiekuna klienta. Bank należy do podmiotów pierwotnego monitoringu finansowego: to kategoria z ustawy nr 361-IX, na którą państwo nałożyło obowiązek weryfikowania klientów i zgłaszania operacji do ukraińskiej Państwowej Służby Monitoringu Finansowego.

finmonitoryng chomu bank pytaie 1 pl.svg

Poza bankami do tej kategorii należą ubezpieczyciele, instytucje płatnicze, kasy kredytowe, notariusze, adwokaci przy określonych czynnościach, pośrednicy nieruchomości, a także dostawcy usług związanych z obrotem aktywami wirtualnymi. Lista jest szersza niż sektor bankowy i właśnie dlatego pytanie o pochodzenie środków możesz usłyszeć nie tylko w banku.

Praktyczny skutek jest jeden. Bank nie może odstąpić od weryfikacji „na zasadzie porozumienia”: niedopełnienie obowiązku to odpowiedzialność samego banku wobec regulatora. Dlatego spór z pracownikiem oddziału niemal zawsze nic nie daje, a rozmowa merytoryczna zaczyna się od dokumentów.

Jaka kwota podlega monitoringowi finansowemu

Kwota progowa obowiązkowego monitoringu finansowego to 400 000 UAH, artykuł 20 ustawy nr 361-IX. Przepis obowiązuje od 28 kwietnia 2020 roku i do sierpnia 2026 nie był zmieniany. Kwotę liczy się też w równowartości waluty obcej po kursie NBU, więc przelew w dolarach przelicza się na hrywnę na dzień operacji.

Dalej to, czego nie ma w większości artykułów w wynikach wyszukiwania. Sama kwota nie czyni operacji progową. Musi zbiec się z jedną z czterech przesłanek artykułu 20. Nie ma przesłanki, nie ma obowiązkowego monitoringu, choćby zer było nie wiadomo ile.

Stąd i druga strona: kwota poniżej progu nie wyprowadza operacji spod uwagi. Wyprowadza ją tylko spod obowiązkowej procedury, zostawiając w polu operacji podejrzanych, gdzie progu nie ma.

Jakie operacje podlegają obowiązkowemu monitoringowi finansowemu

Przesłanki w artykule 20 są cztery, a kwota działa wyłącznie razem z nimi. Pierwsza: uczestnik operacji jest zarejestrowany w państwie, które nie stosuje zaleceń FATF. Druga: operacja osoby zajmującej eksponowane stanowisko polityczne, członka jej rodziny albo osoby z nią powiązanej.

Trzecia przesłanka to przelew środków za granicę, w tym do stref offshore z wykazu ukraińskiego rządu. Czwarta to operacja gotówkowa: wpłata, przekaz albo odbiór środków w gotówce.

Zwykły krajowy przelew między kartami dwóch rezydentów nie podlega artykułowi 20 nawet przy dużej kwocie. To właśnie odpowiedź na najczęstsze nieporozumienie: człowiek przelał pół miliona między własnymi rachunkami w kraju i uznał, że zapytanie przyszło „z powodu progu”, choć podstawa była inna.

Czym operacja podejrzana różni się od progowej

Artykuł 21 nie zawiera żadnej liczby. Podejrzana może być operacja na pięć tysięcy hrywien, jeśli nie zgadza się z tym, co bank wie o kliencie. Działa tu nie arytmetyka, lecz porównanie: dochód zadeklarowany przy KYC, zwykłe zachowanie rachunku, tytuły płatności.

Operacja progowa to formalność: zbiegły się kwota i przesłanka, bank zgłasza. Podejrzana to ocena. Dokonuje jej bank według własnych procedur AML, opierając się na zasadach zapisanych w rozporządzeniu NBU nr 65 z 19 maja 2020 roku.

Różnica jest dla klienta odczuwalna. O operacji progowej się zgłasza i zwykle na tym się kończy. Operacja podejrzana może zostać wstrzymana i to od niej zaczyna się historia z żądaniem dokumentów.

Kto podlega monitoringowi finansowemu

Monitoringowi podlegają wszyscy klienci podmiotów pierwotnego monitoringu: osoby fizyczne, jednoosobowi przedsiębiorcy i firmy. Osobnej kategorii „zwolnionych” ustawa nie przewiduje. Różnica nie polega na tym, kogo się sprawdza, lecz jak uważnie: bank przypisuje klientowi poziom ryzyka, a od niego zależy głębokość kontroli.

Poziom ryzyka ustala sam bank według wewnętrznych procedur. To nie jest ocena publiczna, nie jest decyzja regulatora ani wpis, który można zobaczyć w aplikacji. Dlatego w dwóch bankach, z tym samym paszportem i tym samym obrotem, zachowanie bywa różne.

Osobno w kryteriach ryzyka wymieniono aktywa wirtualne. Oznacza to, że osoba regularnie kupująca albo sprzedająca kryptowalutę z dużym prawdopodobieństwem nie trafi do najniższej kategorii, nie z powodu naruszeń, lecz z powodu charakteru operacji.

Czym jest należyta weryfikacja klienta

Należyta weryfikacja to nie jednorazowa czynność, lecz stały proces. Jej elementy to: identyfikacja osoby przy otwarciu rachunku, ustalenie celu relacji biznesowej, ustalenie źródła środków oraz dalsze monitorowanie operacji przez cały czas obsługi.

Kontrola pojedynczej operacji to tylko jeden epizod w tym procesie. Bank patrzy nie na płatność samą w sobie, lecz na to, czy mieści się ona w obrazie zebranym wcześniej. Dlatego ta sama kwota u jednego klienta przechodzi niezauważona, a u innego wywołuje zapytanie.

Jest jeszcze weryfikacja wzmocniona, dla klientów wysokiego ryzyka, osób zajmujących eksponowane stanowiska polityczne i operacji z krajami niestosującymi zaleceń FATF. Tam głębokość jest inna: bank ustala nie tylko źródło środków, lecz także źródło majątku jako całości.

Praktyczny wniosek jest taki. Dane podane przy otwarciu rachunku działają latami. Ankieta wypełniona w pośpiechu pięć lat temu pozostaje wzorcem, z którym bank zestawia twoje dzisiejsze operacje.

Monitoring finansowy osób fizycznych: jak to wygląda w praktyce

Dla osoby fizycznej monitoring rzadko wygląda jak kontrola. Częściej są to trzy rzeczy: ankieta przy otwarciu rachunku, okresowa aktualizacja danych i zapytanie o pochodzenie środków, gdy operacja nie zgadza się z profilem.

Najbardziej narażona grupa to nie ci, którzy przelewają duże kwoty, lecz ci, którzy mają wiele niewielkich wpływów od różnych nadawców. Właśnie taki obraz zbiega się z kilkoma kryteriami ryzyka naraz i właśnie on jest typowy dla aktywnego P2P.

Praktyczny wniosek dla osoby fizycznej jest prosty. Profil kształtuje się z wyprzedzeniem: zrozumiałe tytuły płatności, aktualna ankieta, zachowane potwierdzenia dochodu. Gdy zapytanie już przyszło, zmienić obrazu minionych miesięcy się nie da, można go jedynie wyjaśnić.

Co dzieje się po wstrzymaniu operacji: krok po kroku

Pierwszy krok robi bank bez uprzedniego powiadomienia klienta: podejrzana operacja zostaje wstrzymana na 2 dni robocze (artykuł 23). Ustawa nie przewiduje ostrzeżenia przed wstrzymaniem, więc człowiek dowiaduje się zwykle po fakcie, z aplikacji albo od obsługi klienta.

Drugi krok to decyzja Służby Monitoringu Finansowego. Może ona przedłużyć wstrzymanie do 7 dni roboczych. Trzeci krok następuje, jeśli materiały trafiają do organów ścigania: łączne maksimum rośnie do 30 dni roboczych.

Czwarty krok to automatyczne wznowienie. Jeśli w wyznaczonym terminie decyzja nie wpłynie, operacja zostaje wznowiona trzeciego dnia roboczego. Czyli milczenie systemu działa na korzyść klienta, a nie przeciw niemu.

Równolegle idzie krok piąty, który dotyczy cię bezpośrednio: żądanie dokumentów od banku. Ustawa nie przewiduje żadnego terminu na odpowiedź klienta. Sprawdziliśmy i tekst ustawy nr 361-IX, i strony banków: powtarzane „10 dni roboczych” to termin z wewnętrznej procedury konkretnego banku, a nie przepis. Dlatego pierwsze, co warto zrobić po otrzymaniu żądania, to znaleźć w nim datę, którą wyznaczył bank.

Co będzie, jeśli nie przejść monitoringu finansowego

Jeśli dokumenty nie zostaną przekazane, bank nie „może” odmówić, tylko jest do tego zobowiązany. Artykuł 15 jest sformułowany właśnie jako obowiązek: odmówić przeprowadzenia operacji, a w razie potrzeby zerwać relacje biznesowe i zamknąć rachunek. O odmowie bank informuje Służbę Monitoringu Finansowego w ciągu jednego dnia roboczego.

Dalej jest skutek, o którym wspomina się rzadko. Banki mają prawo wymieniać się między sobą informacjami o osobach, którym odmówiono. Czyli odmowa w jednym banku nie zostaje sprawą jednego banku, a otwarcie rachunku w innym może okazać się trudniejsze.

Do czasu dostarczenia dokumentów operacje obciążeniowe na rachunku mogą zostać ograniczone, to dosłowne sformułowanie banku PUMB na jego własnej stronie, a nie nasze przypuszczenie. Nie będziemy obiecywać czegoś przeciwnego: decyzję w każdym przypadku podejmuje bank i żaden artykuł nie gwarantuje, że operacja zostanie zrealizowana.

Czym wstrzymanie operacji różni się od blokady rachunku

To trzy różne stany i myli się je bez przerwy. Wstrzymanie operacji dotyczy jednej płatności: ona nie przechodzi, reszta rachunku działa. Terminy są tu te same, 2 / 7 / 30 dni roboczych, i obowiązuje automatyczne wznowienie.

Ograniczenie operacji obciążeniowych to stan szerszy: środki na rachunku są, wpływy przychodzą, ale wydać ich się nie da, dopóki nie zostaną dostarczone dokumenty. To nie sankcja, lecz wewnętrzny środek banku na czas weryfikacji.

Zamknięcie rachunku i zerwanie relacji to wariant ostateczny z artykułu 15, do którego dochodzi po odmowie klienta dostarczenia dokumentów. Zanim zaczniesz działać, warto dokładnie ustalić, w którym z tych stanów się znalazłeś: od tego zależy i adresat pisma, i to, czy nie wystarczy po prostu doczekać końca terminu.

Czego bank ma prawo żądać, a czego nie

Bank ma prawo żądać dokumentów potwierdzających źródło środków i istotę operacji: zaświadczeń o dochodzie, deklaracji podatkowej, umów, wyciągów, dokumentów o sprzedaży majątku czy spadku. Zakres żądania zależy od przypisanego poziomu ryzyka, dlatego jednolitej dla wszystkich listy nie ma.

Czego bank nie ma, to oficjalnego wykazu dokumentów właśnie pod dochód z kryptowaluty. Ani NBU, ani ministerstwo finansów takiego wykazu nie opublikowały, a listy samych banków w ogóle nie wymieniają kryptowaluty jako źródła dochodu. Przez to żądanie często wygląda tak, jakby w twoim przypadku nie istniała poprawna odpowiedź.

Praktyka prawników (właśnie praktyka, a nie przepis) sprowadza się do łańcucha z trzech ogniw: pochodzenie środków pierwotnych, potwierdzenie operacji na giełdzie oraz ruch środków tam i z powrotem. Jeden wyciąg z giełdy zamyka wyłącznie ogniwo środkowe. Za najmocniejszy dokument źródła na poziomie ukraińskiego urzędu skarbowego uznaje się złożoną deklarację podatkową z zadeklarowanym dochodem z krypto.

Dlaczego przy jednej ustawie różne banki zadają różne pytania

Ustawa nakłada obowiązek, ale nie ustala procedury. Wymaga oceny ryzyka i weryfikacji źródła środków, natomiast to, jakimi scenariuszami to robić, jakie progi wpisać w system i jakiej listy dokumentów żądać, bank rozstrzyga sam w wewnętrznych regulaminach.

Stąd rozbieżności. Jeden bank pyta o wpływ na trzydzieści tysięcy, inny milczy przy stu. Nie znaczy to, że któryś z nich łamie przepis: obaj wypełniają jeden wymóg innymi narzędziami.

Różna jest też tolerancja na ryzyko. Bank, który aktywnie pracuje z przedsiębiorcami, przywykł do niejednorodnych wpływów. Bank z klientami głównie etatowymi widzi w tym samym obrazie odchylenie od normy.

Dlatego nie warto przenosić cudzego doświadczenia na swój przypadek. Zdanie „znajomemu w tym banku przeszło” nie mówi nic ani o twoim profilu, ani o regulaminach twojego banku.

Co dzieje się przy powtarzających się zadziałaniach

Pierwsze żądanie dokumentów to epizod. Drugie i trzecie w krótkim czasie to już podstawa do zrewidowania poziomu ryzyka klienta. Ocena nie jest statyczna: przelicza się ją, gdy zachowanie rachunku systematycznie rozjeżdża się z profilem.

Skutki podniesienia poziomu nie są odczuwalne od razu. Rośnie głębokość kontroli, częstsze stają się zapytania, zawęża się lista operacji przechodzących bez pytań. Obniżyć poziom z powrotem można, ale idzie to wolniej niż podwyższanie.

Osobny wątek to wyjaśnienia, które ze sobą nie współgrają. Jeśli na pierwsze żądanie człowiek podał jedno źródło środków, a na drugie inne, rozbieżność działa gorzej niż sama operacja: pod znakiem zapytania stają obie odpowiedzi.

Czym nowy klient różni się od klienta z historią

Nowy klient nie ma profilu, z którym można zestawić operację. Nie ma z czym porównywać, więc przez pierwsze miesiące bank opiera się na ankiecie i na typowym zachowaniu podobnych klientów. Duży wpływ w pierwszym tygodniu po otwarciu rachunku rzuca się w oczy właśnie dlatego, że na razie nie ma go z czym zestawić.

Klient z historią ma własną normę. Regularne jednorodne operacje w ciągu roku tworzą oczekiwany rysunek, a zapytanie pojawia się przy odchyleniu od niego, a nie przy osiągnięciu jakiejś kwoty.

Stąd nieoczywisty wniosek o zmianie banku. Przejście do nowego banku dla spokojniejszych przelewów zeruje zgromadzoną historię: zamiast wypracowanego profilu znów stajesz się klientem bez przeszłości.

Co z tego warto zrobić

Najpożyteczniejsze działanie to sprawdzić, czy to, co widzi bank, zgadza się z tym, co o sobie deklarowałeś. Jeśli dochód w ankiecie sprzed trzech lat, a rachunek dziś żyje inaczej, rozbieżność prędzej czy później zamieni się w zapytanie.

Drugi krok to gromadzić potwierdzenia, zanim ktoś o nie poprosi. Wyciągi, umowy, deklaracja za miniony rok. Składać łańcuch wstecz jest trudniej, niż prowadzić go na bieżąco. Szczegółowe omówienie samych kryteriów ryzyka jest w artykule o rozporządzeniu ministerstwa finansów nr 465.

I główne ograniczenie, którego nie obchodzimy. Porad o tym, jak uniknąć kontroli albo uczynić operację niewidoczną, w tym tekście nie ma i nie będzie: dzielenie kwot i podobne sztuczki to osobne kryterium ryzyka, a nie sposób na jego uniknięcie.

Autor: MW ExchangeZaktualizowano
01

Czytaj dalej