Bitcoin w ciągu doby może podrożeć albo stanieć o dziesięć procent. Do rozliczeń to niewygodne: sprzedawca nie wie, ile faktycznie dostanie. Stablecoiny rozwiązują dokładnie ten problem, bo przenoszą do blockchaina znaną jednostkę rozliczeniową.
Czym zabezpieczone jest powiązanie
W dużych stablecoinach rezerwami spółki emitenta: obiecuje ona wymienić monetę na dolara i trzyma pod to pieniądze oraz krótkoterminowe zobowiązania. To na tej obietnicy opiera się kurs, a nie na matematyce sieci.
Wynika z tego, że stablecoin to nie to samo co dolar w banku. Ryzyko leży tu nie w wahaniu kursu, lecz w samym emitencie: jeśli nie zdoła dotrzymać obietnicy, powiązanie przestanie się trzymać.
Co wybiera się w praktyce
USDT jest najbardziej rozpowszechniony i przez to najpłynniejszy: przyjmują go niemal wszędzie. USDC uchodzi za bardziej rygorystyczny w sprawozdawczości. Przy wymianie na hrywnę różnicy zwykle nie ma, przy długim przechowywaniu wybór ma sens.
Dlaczego kurs jednak trochę pływa
Jeden USDT kosztuje nie równo dolara, lecz około dolara: 0,999 albo 1,001. To normalne, bo cenę ustala rynek, a obietnica emitenta jedynie trzyma ją blisko jedności. Zauważalne odchylenia zdarzają się w chwilach paniki, gdy wszyscy naraz chcą wyjść.
Jedna nazwa, różne sieci
USDT istnieje jednocześnie w TRON, Ethereum, BNB Smart Chain i jeszcze kilku sieciach. Co do treści to ten sam token, ale nie co do adresu: nie da się przesłać go bezpośrednio z jednej sieci do drugiej, potrzebna jest wymiana albo giełda.
Dlatego przy wymianie podaje się zawsze nie samo „USDT”, lecz „USDT TRC20” albo „USDT ERC20”. Wiersz bez wskazania sieci to powód, żeby dopytać, a nie zgadywać.